wtorek, 1 maja 2012

Pasja


Któregoś dnia miałam mnóstwo wolnego czasu. Właściwie, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Oczywiście najpierw musiałam sprawdzić facebooka i okazało się, że postąpiłam słusznie. Zobaczyłam to zdjęcie:


Myślę, że fani siatkówki są w stanie spostrzec, kto na nim jest. Otóż chłopak w czarnej koszulce to Piotr Nowakowski, obecny środkowy Asseco Resovii Rzeszów, jest też reprezentantem Polski. Ile może mieć lat na tym zdjęciu? 17, 19? Czy miał wytyczony cel: będę zawodnikiem jednego z najlepszych polskich klubów i będę reprezentował Polskę? Tego nie wiem, a teraz ma 25 lat. Jednak uważam, że Piotrek na tym zdjęciu - grający na prowizorycznym boisku do siatkówki - jest świetnym przykładem do tego, iż marzenia się spełniają. Przez to zdjęcie uświadomiłam sobie, że siatkówka to jedna z dwóch rzeczy, które kocham robić. Kocham. Wizja odejścia z gimnazjum mnie nie przeraża, ale wizja odejścia z gimnazjum i drużyny szkolnej - ogromnie. Wiele bym dała, żeby jeszcze pograć z dziewczynami; żeby powalczyć o Mistrzostwo i razem je zdobyć. 
Nie wyobrażam sobie dnia, żeby nie skorzystać z Internetu wyłącznie po to, by poczytać nowości o meczach siatkarskich, o zawodnikach. Uwielbiam o tym rozmawiać, czytać, myśleć. Więc tego dnia, kiedy miałam tyle wolnego czasu, zwyczajnie położyłam się na łóżko i, wpatrując się w sufit, zastanawiałam się, jak dojść do tego, do czego doszedł Piotrek. Cały czas mnie dręczy to, że jestem dość niska. Chciałabym mieć chociaż te 10cm więcej, żeby dobić do 175cm i już miałabym o wiele większe szanse. Wiem, że każdy obecny sławny aktor, znany wokalista, genialny sportowiec zaczynał od zera. W końcu przypomniała mi się pewna rada, którą usłyszałam od swojej siostry: Na razie muszą ci wystarczyć szkolne rozgrywki. Pójdziesz do liceum, tam będziesz grać, a kiedy pójdziesz na studia - czy to będzie Wrocław, czy Poznań - poszukasz informacji na temat jakiegoś klubu i pójdziesz na trening. Tak więc zrobiłam. Szybko odpaliłam laptopa i wpisuję: "Kluby siatkarskie Wrocław" i nagle wyskakuje mi klub pierwszoligowy. Pierwsze, co zrobiłam, to szukałam informacji na temat treningów dla młodzieży, aczkolwiek nie mogłam nigdzie znaleźć, więc napisałam maila, a w odpowiedzi dostałam numer do osoby, która udzieli mi odpowiedzi na pytania dotyczące naboru. Zapisałam go sobie na kartce i obecnie leży ona od kilku dni przede mną. Zadzwonić czy nie? Wytyczyłam sobie cel, z którego nie zrezygnuję. W końcu Piotrek też wiele osiągnął, więc dlaczego nie ja? Jestem w tym dobra, bo nie bez powodu pełniłam rolę kapitana drużyny w ciągu ostatnich dwóch lat i nie bez powodu znajdowałam się w pierwszej szóstce. Dziś obejrzałam mecz Polska - Holandia i zwracałam szczególną uwagę na naszą libero - Paulinę Maj. Przypomniałam sobie, że przecież obie jesteśmy tego samego wzrostu. Więc dzwonię. 

środa, 25 kwietnia 2012

Ciągle to samo

Za mną już drugi dzień egzaminów gimnazjalnych. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale kompletnie się tym wszystkim nie stresuję. Nie stresowałam się nawet matematyką, choć wiedziałam, że i tak będzie do bani! I było. Oddałam test komisji piętnaście - dziesięć minut przed zakończeniem, a gdy wyszłam z sali, nauczycielka od matematyki miała do mnie pretensje, że szybko wychodzę. 
- Wszystko rozwiązałaś? Taki łatwy był? - what the fuck? Poczułam się jak totalna idiotka, która wszystko sobie lekceważy i ma gdzieś wyniki swoich testów. Jednak nie jej zachowanie miałam na myśli pisząc, że matematyka będzie do bani. To był koszmar... doznałam chyba nagłego zaniku pamięci. Już rano obiecałam sobie, że nie będę sprawdzać wyników w Internecie i na razie tego nie zrobiłam. Po prostu nie chcę popsuć sobie humoru, mimo iż wiem, że to będzie totalna porażka. Zależy mi na wschowskim liceum, ale teraz już wiem, że trudno będzie mi się tam dostać. Niestety... pozostaje mi jeszcze Leszno. Pewne jest jedno: rozstanę się z jedną z dwóch mi bliskich osób. 

Zawiodłam siebie i swoją rodzinę. Wiem o tym. Tak to już jest, kiedy ma się rodzeństwo starsze o ponad 6 lat i, które studiuje. I to nie byle co, tylko medycynę, ekonomię i bankowość. Przecież dziennikarstwo jest prostą bzdurą, każdy potrafi napisać artykuł, jeśli uważał w gimnazjum na lekcji polskiego. A oceny? Wszyscy studiują, a ty skończysz w zawodówce! Ja pierdole, nigdy się od tego cholernego porównywania nie uwolnię.


niedziela, 11 marca 2012

3 LATA



Ile muszę zrobić, żeby oni zaczęli ze mną rozmawiać? Jestem w błędnym kole. Dwa lata temu było świetnie, cudownie nam się rozmawiało. Co takiego zrobiłam, że tak bardzo się od siebie odsunęliśmy? Ludzie są dziwni... Nie pojmuje ich zachowania, dla mnie to jest wprost niejasne. Chciałabym wszystko tutaj opisać z dokładnością każdego szczegółu, ale dotrzymałam słowa. Jeśli człowiek jest w czymś dobry, to dlaczego ma to ukrywać? Jeśli człowiek ma do czegoś talent, to dlaczego ma go nie rozwijać? Tylko dlatego, żeby nie stracić przyjaciół? Ugh, przyjaciółmi nigdy nie było można nas nazwać, ale dobrymi kolegami na pewno. Nie robiłam nic na siłę, nie robiłam tego na pokaz. Robiłam to, bo to lubiłam i byłam w tym dobra. Nie zakładałam żadnych fun clubów mojej osoby... Wiem, że mam do tego talent i go zwyczajnie rozwijałam, a kiedy dochodziło do próśb, to je spełniałam, bo dlaczego nie? Zachowywałam się tak, jak powinnam. Dlatego odczuwam teraz z waszej strony taki dystans do mnie? Mętlik, mętlik... Jeszcze cztery miesiące. 

C u l8er!